Wiemy, wiemy…kontrowersyjnie nieco brzmi ten tytuł. Ale – jak reklama dźwignią handlu, tak tytuł dźwignią czytelnictwa, więc postanowiłyśmy pojechać po bandzie…

Aż tak rygorystyczne oczywiście nie jesteśmy… Chociaż… odrobina prawdy jednak w tym tytule jest.

Bardzo lubimy, kiedy pannę młodą wspiera w jej przygotowaniach do ślubu mama. Bardzo lubimy nasze babskie wypady do salonów sukien ślubnych, ale…

No właśnie jest jedno malutkie ALE…

Jakby to napisać subtelnie, żeby się żadna mama ani żadna panna młoda nie obraziły.

Czasami bardzo trudno realizować wspaniałą wizję ślubu i wesela, jeśli trzeba stawić czoła mamie. Zakładamy, że jeśli panna młoda zatrudnia nas do pomocy, to mamy służyć jej i tylko jej marzeniom. Kiedy do gry wkracza mama i nie zgadza się z absolutnie niczym – nie bardzo wiadomo, co robić. Panna młoda skonsternowana patrzy to na mamę, to  na nas, bo tak bardzo chciałaby pogodzić swoje marzenia, z naszymi pomysłami i z wizją mamy. A to przecież niemożliwe, bo wszyscy stoimy na absolutnie przeciwległych stronach barykady. A w tym najpiękniejszym dniu w życiu panny młodej chyba nie chodzi o to, żeby budować jakąkolwiek barykadę.

I pojawia się odwieczne pytanie, a może wręcz stwierdzenie – z którym walczymy. Czy wesele jest dla gości czy dla Państwa Młodych?

Naszym zdaniem dla Państwa Młodych – przede wszystkim. Bo to jest WASZ – drodzy narzeczeni dzień! WASZ! Ma być tak, jak Wy chcecie. A gościom, którzy Wam dobrze życzą na pewno się spodoba. Jeśli komuś się nie spodoba – trudno. Wszystkim nie da się dogodzić. Nie przejmujcie się tym.

Dlaczego o tym piszemy? Bo jeśli panna młoda marzy o stołach okrągłych, a słyszy od mamy: „Żartujesz? W naszej rodzinie zawsze się siedzi przy podłużnych. My tak lubimy!” to wszyscy jesteśmy w kropce. Co robić? Może jednak złamać tę rodzinną „tradycję”. A może warto pomyśleć o tym, czego pragną państwo młodzi.

Kiedy uczyłyśmy się zawodu wedding plannera cudowna konsultantka, która nas szkoliła powiedziała coś, co zapadło nam w pamięć: „Pamiętajcie…nie spełniacie swoich marzeń, tylko marzenia państwa młodych”. Krótko mówiąc – jeśli coś nam się szalenie podoba, ale nie podoba się pannie młodej – trzeba się dopasować do jej gustu. Jeśli panna młoda wychodzi z przymierzalni w salonie sukien ślubnych i wygląda jak milion dolarów, ale jej mina mówi: „To nie jest to. Nie czuję się dobrze”  – NIE WOLNO upierać się przy tym wyborze. NIE WOLNO jej na ten wybór namawiać. Trzeba szukać tak długo, żeby ona czuła się jak księżniczka i żebyśmy my mogły się pod tym wyborem podpisać. Zawód konsultanta ślubnego to sztuka kompromisów.

Chyba dobrze by było, żeby podobnymi zasadami kierowały się mamy panien młodych. Najczęściej one wszystkie miały już kiedyś swój ślub i wesele i wtedy mogły realizować swoje marzenia. Wesele córki nie jest na to odpowiednią chwilą.

My oczywiście nigdy nie będziemy rywalizować z mamą, chyba że panna młoda wyraźnie nas o to poprosi. Zdarzyło nam się, że panna młoda wysłuchała zdania mamy i naszego i powiedziała: „Wybieram koncepcję dziewczyn, bo ufam w ich profesjonalizm i za ten profesjonalizm zapłaciłam”. Lubimy taką postawę! Bo dokładnie tak samo uważamy. Głupio brać pieniądze za coś, co i tak zostanie zmienione przez mamusię.

Ale najbardziej lubimy mamy, które mówią – mnie się bardziej podoba to, ale jeśli Tobie córeczko bardziej tamto, to wybierz zgodnie ze swoim poczuciem. To Twój dzień. Wówczas jesteśmy w stanie wspólnie z panną młodą zrobić perełkę z jej wesela. A jeszcze bardziej lubimy te mamy, które mają takie samo poczucie stylu i gustu jak córka i wówczas nasze wspólne spotkania są szalenie kreatywne, twórcze i pełne pozytywnej energii. Ale o gustach się nie dyskutuje… Fajne są również te mamy, które – dowiedziawszy się, że córka zatrudniła wedding plannerki – w ogóle się nie wtrącają, tylko czekają na efekt końcowy. Kochane MAMY! Jednym z naszych celów jest łza wzruszenia w Waszych oczach na widok efektu naszej pracy. Oczywiście bardziej zależy nam na łzach wzruszenia Waszych Córek, ale Wasze szczęście też nas cieszy. Tylko musimy mieć szansę… Dajcie nam ją, a nie rozczarujemy i jeszcze przez lata wszystkie ciocie w rodzinie będą wspominać to wesele z podziwem…

Pozdrawiamy,

Ann & Kate